„Time trial maestro” - tak nazwał go kiedyś Peter Sagan. Specjalista od jazdy indywidualnej na czas. Ośmiokrotny Mistrz Polski, zwycięzca etapu Tour de France, czwarty zawodnik mistrzostw świata i szósty zawodnik igrzysk olimpijskich. Po zakończeniu kariery w 2023 r. Sagan pożegnał go słowami „Silent hero of the peloton” - cichy bohater kolarskiego peletonu.
A jednak, kiedy spotykamy go dzisiaj na ulicy - widzimy przede wszystkim spokojnego, skromnego mieszkańca gminy Czernica. Człowieka, który nie szuka rozgłosu, choć na różnych social mediach obserwuje go łącznie ponad 100 tys. osób!
W miniony czwartek z Maciejem Bodnarem spotkał się Jarosław Jagielski - Wójt Gminy Czernica. Rozmowa szybko zeszła jednak nie tylko na wielki sport, ale też na rodzinę, wspomnienia, lokalność i pomysły na przyszłość. Bo choć Maciej Bodnar objechał pół świata, to sercem nigdy nie wyjechał z Chrząstawy Małej.
Chłopak z Chrząstawy, który poszedł w ślady starszego brata
- Łukasz ścigał się, wygrywał, a ja mu po prostu kibicowałem - wspomina dziś Maciej z uśmiechem. Dla młodszego brata był wzorem, ale nigdy rywalem. W domu Bodnarów nie było wyścigu o to, kto jest ważniejszy. Rodzice wychowali ich inaczej. - Byliśmy i jesteśmy dobrymi braćmi. Czasem zazdrościłem mu sprzętu, ale potem ten sprzęt … trafiał do mnie - śmieje się Maciej. Łukasz do dziś mówi o ich relacji bardziej jak o przyjaźni niż sportowej rywalizacji. I może właśnie w tym tkwiła ich siła. Sukces jednego nigdy nie był porażką drugiego.
Pierwsze treningi? Klub w Jelczu-Laskowicach. Pierwszy trener? Józef Szafrański. Człowiek legendarny dla wielu dolnośląskich kolarzy. Twardy, wymagający, pilnujący dyscypliny. - Dużo mu zawdzięczam. Był surowy, ale dzięki temu nauczył nas systematyczności i szacunku do ciężkiej pracy - podkreśla Bodnar. Rodzice nigdy nie wywierali presji. Nie mówili: „musisz”. Nie kazali kończyć po kolejnych kraksach. Po prostu byli obok. Początki ścigania nie były łatwe, ale po przejechaniu pierwszego sezonu wszystko ruszyło. W jednym sezonie młody Maciek wygrał około dwudziestu wyścigów i stał się jednym z najlepszych młodzików w Polsce.
Nie tylko zwycięzca
W zawodowym sporcie kibice widzą zwykle podium. Medale. Szampany. Zdjęcia. A porażka? Maciej odpowiada spokojnie - W kolarstwie nie da się ciągle wygrywać. Trzeba umieć to zaakceptować.
Może właśnie dlatego był tak ceniony w peletonie. Nie tylko jako lider, ale przede wszystkim jako pomocnik. Człowiek drużyny. Ten, który pracuje dla innych. Dla Michała Kwiatkowskiego, dla Petera Sagana, dla Rafała Majki. Sport uczy gry zespołowej. - W kolarstwie często nie jedzie się dla siebie. Trzeba umieć pracować na sukces lidera. Nigdy nie miałem z tym problemu - mówi. I właśnie za to cenili go najwięksi. Sagan ufał mu bezgranicznie. Wiedział, że Bodnar zrobi wszystko, by drużyna osiągnęła cel. Nieprzypadkowo przejechali razem aż czternaście sezonów. - Po karierze, rower to dla mnie przede wszystkim przyjemność i paradoksalne odpoczynek! - przyznaje. A rowerów ma w domu naprawdę sporo. Kilka takich, którymi jeździ na co dzień, i około dziesięciu kolekcjonerskich egzemplarzy. Każdy z własną historię…
Twardy facet z Chrząstawy
Kolarstwo to piękne obrazki. Ale też ból. Trzy razy złamany ten sam obojczyk. Złamana żuchwa. Otarcia. Upadki. - Kraksy są częścią tego sportu - mówi bez dramatyzmu. Pytany o zęby, śmieje się, że … są swoje. Choć po wypadkach długo wracały na miejsce. Dziś mówi, że czuje się zdrowy, ale uczciwie dodaje - Nie wiem, jak to wszystko odbije się na organizmie za dwadzieścia lat.
Kolarstwo dało mu dużo, ale zabrało mu też życie prywatne. Rodzinne chwile - Ciągle wyjazdy, obozy, wyścigi. Tego czasu już się nie odzyska - przyznaje. Może dlatego dziś dom stał się dla niego azylem. Szczególnie po śmierci taty. To był moment, który mocno nim wstrząsnął. Maciej rzadko mówi publicznie o prywatnych sprawach, ale kiedy wspomina ojca, głos wyraźnie mu się zmienia. - Po jego śmierci dalej czuję jego wsparcie. To tata woził ich na treningi. Kibicował. Wierzył. A kiedy synowie wracali z sukcesami, razem z mieszkańcami Chrząstawy organizował im powitania, których nie zapomną do końca życia.
Emerytura? Raczej nowy etap
Choć zakończył zawodową karierę w wieku 38 lat, trudno powiedzieć, że odciął się od kolarstwa. Dziś komentuje wyścigi, analizuje peleton, wciąż żyje sportem. Ale jednocześnie zwolnił. I chyba dobrze mu z tym. Lubi swoje spokojne życie i jazdy na rowerze po gminie Czernica. Zachwycają go szczególnie okolice Odry i przyrodniczy potencjał gminy. - Są tutaj fantastyczne tereny do jazdy na rowerze - podkreśla. Kiedyś ścigał się w największych wyścigach świata. Dziś z sentymentem wspomina także małe lokalne imprezy. Tak zwane „wyścigi dookoła komina”, jak żartobliwie mówi się w kolarskim środowisku o mniejszych zawodach organizowanych w niewielkich miejscowościach. To tam rodzi się pasja. Tam dzieci pierwszy raz marzą o wielkim peletonie.
Rodzina nadal najważniejsza
Najbliżsi zawsze byli dla niego ogromnym wsparciem. Tak samo dziś wspiera go brat Łukasz, który po zakończeniu kariery prowadzi firmę zajmującą się aranżacją ogrodów. Ich kontakt właściwie się nie zmienił. Nadal często rozmawiają, dzwonią do siebie, doradzają sobie nawzajem. I choć jeden wygrał etap Tour de France, a drugi wybrał spokojniejsze życie zawodowe i rodzinne, obaj pozostali przede wszystkim chłopakami z Chrząstawy.
Człowiek stąd
Maciej Bodnar jest Honorowym Obywatelem Gminy Czernica, ale trudno odnieść wrażenie, że traktuje ten tytuł jak medal do chwalenia się. Bardziej jak zobowiązanie. Bo Bodnar to lokalny patriota. Człowiek zakochany w swojej małej ojczyźnie.
Może właśnie dlatego spotkanie z Wójtem Gminy Czernica w miniony czwartek nie było tylko kurtuazyjną rozmową o dawnych sukcesach. W jego trakcie zrodził się bowiem ciekawy pomysł związany z planami tras rowerowych na terenie gminy. Projekt miałby być realizowany wspólnie z Maciejem Bodnarem oraz Gminą Czernica. Swoje zaangażowanie zadeklarował już także członek Rady Biznesu Gminy Czernica Paweł Wolfinger, również zapalony sportowiec.
I trudno oprzeć się wrażeniu, że to może być początek czegoś naprawdę wyjątkowego. Bo kto lepiej doradzi podczas projektowania infrastruktury rowerowej, która pokaże wszystkie walory turystyczne w gminie Czernica, niż człowiek, który objechał cały kolarski świat, a mimo to zawsze najbardziej lubił wracać właśnie tutaj?















